Akcja „Książka miesiąca” Biblioteki Austriackiej w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie W tym roku Biblioteka Austriacka w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie publikuje co miesiąc na stronie internetowej BUW omówienia ciekawych książek z Austrii. Autorami tekstów napisanych na zlecenie Biblioteki Austriackiej i Austriackiego Forum Kultury są polscy krytycy i krytyczki literatury i kultury austriackiej.
Organizacja: Biblioteka Austriacka w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie, Austriackie Forum Kultury w Warszawie
Partnerzy: Österreich Institut Warszawa, Biblioteki Austriackie w Polsce
Więcej informacji: https://buwlog.uw.edu.pl/ksiazka-miesiaca-biblioteki-austriackiej-maj-2026-historie-lozkowe-i-inne-moniki-helfer/
Monika Helfer:
Bettgeschichten und andere
[Historie łóżkowe i inne]
bahoe books 2022
Monika Helfer jest autorką, która ostatnio zyskała popularność – przede wszystkim dzięki autobiograficznej trylogii: Hałastra, Tatuś i Lwie Serce. Przyniosła jej ona wyróżnienia w Niemczech, a ostatnio ukazała się też w polskim tłumaczeniu (polski przekład pierwszej części autorstwa Arkadiusza Żychlińskiego został już też nagrodzony Angelusem). W latach wcześniejszych Helfer wydawała jednak pozycje wcale nie mniej ciekawe, jak np. tom opowiadań Historie łóżkowe i inne (Bettgeschichten und andere).
Składają się na niego opowiadania bardzo różnorodne – zarówno pod względem długości tekstów, jak i charakteru. Dłuższe narracje realistyczne przeplatają się w nim z krótkimi, quasi-baśniowymi, a nieraz wręcz alegorycznymi obrazami.
Pierwsze opowiadanie to jeszcze dość realistyczna historia o starszym małżeństwie przechodzącym kryzys: mąż wchodzi w romans z o wiele młodszą dziewczyną, z którego mimo ujawnienia nie chce rezygnować. Dochodzi do konfrontacji stron: żony z dziewczyną i jej rodzicami oraz męża z żoną. Bohaterowie podejmują trudną próbę życia oraz mieszkania we trójkę, która jednak kończy się niepowodzeniem, ujawniając przy okazji szereg złożonych traum i uwikłań bohaterów.
Kolejne opowiadania wykraczają już jednak stopniowo poza konwencję realistycznej opowieści. Na obyczajowych obrazach powstają stopniowo zagęszczenia, jakby nawarstwienia językowej farby. Niektóre z tekstów sprawiają też w ogóle wrażenie nieukończonych szkiców do dłuższych, nigdy nienapisanych utworów.
Te językowe nawarstwienia, te zakrzepy mowy są w opowiadaniach momentami szczególnej wagi. Nie chodzi przy tym o żadne daleko idące eksperymenty formalne, żadne poetyckie udziwnienia, lecz o zdania dość zwyczajne, które jednak w toku opowieści nabierają szczególnego charakteru, odróżniając się jakby swoją trójwymiarowością od płaskiego obrazu fabularnego. Momentami przypomina to trochę pisarstwo Franza Kafki: co jakiś czas pada zdanie, które jest – jak czujemy – czymś w rodzaju kamyka leżącego na gładkim piasku opowieści, czymś przeznaczonym do wielokrotnego (choć jeszcze nie wiadomo jakiego) użytku, jakimś nowym potencjalnym frazeologizmem, niewprowadzonym jeszcze tylko do języka, lub nawet czymś w rodzaju baśni czy alegorii – a w każdym razie zasługującym na wzmożoną uwagę.
Niektóre z tych zdań stawały się też tytułami opowiadań – i wtedy nie przypadkowo właśnie opatrywane były cudzysłowem – podkreślającym ich ponadfabularny, niejako zaklęciowy charakter. Jak w opowiadaniu „Słyszę jej śmiech”, w którym tytułowa fraza powraca w tekście wielokrotnie i szybko przestaje pełnić wyłącznie funkcję kwestii dialogowej, a staje się formułą pozwalającą czytelnikowi podróżować poza granice fabuły.
Podobnie w tekście „Mam węże w butach”, gdzie tytułem staje się nie istniejący w języku niemieckim związek frazeologiczny. To historia człowieka, który zmaga się z alkoholizmem, przestał pić, a jednak co jakiś czas powraca do niego podskórne pragnienie alkoholu. Nazywa ten stan „poczuciem, że ma węże w butach”, który to zwrot szybko nabiera charakteru przysłowiowego. Realizm kolejny raz zagęszcza się w alegorię, tym razem jednak przemiana ta niekoniecznie ma charakter pozytywny.
I nieraz też tak właśnie będzie. Nieraz te narracyjne zaklęcia nie przyniosą wcale wyzwolenia i nie posłużą dobrym celom. Jak w opowiadaniu o małej dziewczynce odwiedzającej starszego człowieka, który rzekomo stracił córkę i rzekomo z tego powodu nawiązuje z dzieckiem bardzo bliską i nie do końca jednoznaczną relację. Gdy w tekście pada zdanie (jako uzasadnienie ciągłych wizyt): „jest ciasto i sok malinowy”, to tym razem nie budzi ono wcale dobrych skojarzeń.
W ramach zachęty do lektury podaję jeszcze kilka tego rodzaju zdań (które można by też nazwać rodzajem naturalnych śródtytułów – graficznie w żaden sposób niewyodrębnionych):
„zupełnie nie wiedział, co ma o sobie myśleć”
„mogę wybierać, czy jestem człowiekiem czy zwierzęciem”
„strach, który czuję to prawdziwy strach, a krew na nogach kozła, to prawdziwa krew”
„czasem ktoś kopie w pojemnik na śmieci lub bębni w niego palcami, nikt jednak nie zagląda do środka”
Ostatnie zdanie pochodzi z opowiadania o kobiecie mieszkającej w śmietniku i prawie go nie opuszczającej. Jej świat ogranicza się do małej zamkniętej przestrzeni, każdy zaś kontakt z tym, co jest na zewnątrz, jest niepokojący i trudny. Motyw zamknięcia to jeden z motywów powracających zresztą w tym tomiku wielokrotnie, m.in. w historii o małej dziewczynce, która postanawia ukryć się przed rodziną w beczce na deszczówkę, a potem godzinami nie może się z niej wydostać, czy w opowieści o dziewczynie spędzającej całe dnie na dnie studni – tylko po to, by móc odizolować się od świata, zastanowić nad sobą i na nowo odkryć swoją tożsamość.
Zdaje się, że mimo tak dużej rozmaitości formalnej opowiadań tomu mamy tu do czynienia z dość konsekwentną próbą zgłębiania dialektyki zamknięcia i porozumienia, próbą znalezienia odpowiedzi na pytania, jakie są granice między światem wewnętrznym a zewnętrznym; w jaki sposób zamknięte wnętrze porozumiewa się z otwartą przestrzenią na zewnątrz; dlaczego mimo swobody i bezmiaru możliwości w bohaterach rodzi się potrzeba izolacji. Pytania te dotyczą zapewne w szczególny sposób zamykającego się na większość życia w swoim gabinecie autora i można przypuszczać, że za pomocą omawianych opowiadań autorka w dużym stopniu uprawia refleksję na temat swojej kondycji pisarki (ale nie tylko).
Tekst: dr Tomasz Ososiński
Tomasz Ososiński, ur. 1975, autor, grafik, tłumacz, literaturoznawca. Opublikował dwa tomiki poetyckie: „Pięć bajek” i „Dom Andersena”. Jako tłumacz zajmuje się literaturą niemiecką, ostatnio tłumaczy głównie poezję (m.in. Rilkego, Benna, Celana i Jelinek). Za tłumaczenia literackie otrzymał liczne nagrody i stypendia, m.in. 1. nagrodę Festiwalu Puls Literatury, stypendium Schritte czy stypendium Alfred Toepfer Stiftung w Siggen. Uczy historii literatury na Uniwersytecie Łódzkim.
